Proces podany tańcem.

„Proces” Franza Kafki należy do kanonu literatury, pełniąc w niej niewdzięczną rolę straszaka. Każdy człowiek wysokiej kultury musi się z tym dziełem zmierzyć. Autor, snując dziwną, abstrakcyjną, surrealistyczną opowieść, wprowadza czytelnika w świat koszmaru sennego. Zaprawdę, niejeden wytrawny pasjonat beltrystyki, kończąc czytanie odetchnął z ulgą, niczym po przebudzeniu z dręczącej mary. Książka ta pozostawia jednakowoż czytaj dalej »

Faraon z Nowego Jorku.

Wybraliśmy się na teatr do kina… A może na kino do teatru? Stricte, ekran X muzy zawieszono nad deskami sceny, widzów do przybytku Studio zapraszając. Ceny biletów kształtują raczej przedziały teatralne, lecz na co dzień zupełnie marne szanse na Metropolitan Opera mamy. Idziemy zatem: transmisja w teatrze na ekranie kinowym a oglądniemy i wysłuchamy opery. czytaj dalej »

Zagubione dusze na baletach.

Otrzymaliśmy balet w trzech osobnych częściach, powiązanych ze sobą raczej luźno. Choreografowie pokazali krótkie i treściwe układy, trzymające uwagę widza w napięciu. Tanecznie rzecz każdą rozegrano znakomicie; same nazwiska o tym świadczą. Artyści na scenie zaprezentowali wyborną formę, znajdując balans pomiędzy techniczną maestrią, a emocjonalną ekspresją. Ekstraklasa. Oczywiście muzyki Strawińskiego uzasadniać nie trzeba, lecz wykonanie czytaj dalej »

Dwa kolory: pomarańczowy.

Barwa owa należy do moich ulubionych, lecz nie tylko dlatego o niej piszę. Oznacza ciepło i odznacza się pięknem. Łagodzi i koi. Wkrótce „orange” odegra jeszcze ważniejszą rolę w moim życiu – świadomym wyborem symbolu. Jakże miła to decyzja; spróbuję uzasadnić. Kolor ten kojarzy się przede wszystkim z optymizmem, zarażającym do uśmiechu i radości. Ciepło, czytaj dalej »

Dwa kolory: zielony.

Barwa owa należy do moich ulubionych, lecz nie tylko dlatego o niej piszę. Oznacza nadzieję i odznacza się pięknem. Łagodzi i koi. Wkrótce „green” odegra jeszcze ważniejszą rolę w moim życiu – świadomym wyborem symbolu. Jakże miła to decyzja; spróbuję uzasadnić. Dana nam, człowiekom, prezentem paleta oferuje wachlarz odcieni: seledynowy, szmaragdowy, groszkowy, malachitowy, nefrytowy, khaki, czytaj dalej »

Białe karty demokracji.

Saramago… co za nuda. Tak chciałoby się rzec, lecz opinia krzywdziłaby nieco tego pisarza. Wszak to nie jego wina, iż przeczytawszy trzy pozycje, rzekłem: wystarczy, nic nowego nas tu nie spotka. Albowiem sztuka wypada poprawnie. Na kanwie nietypowego wyniku wyborów – 83% tytułowych białych kart – snują się wątki pokazujące pułapki, niedoskonałości, wypaczenia i zagrożenia czytaj dalej »

Mgła.

Tworzą ją cząsteczki wody zawieszone w powietrzu; połączenie substancji zwane aerozolem. Odróżniamy ją od chmur czysto umownie: mgła dotyka ziemi, chmury nie. Zwróćmy uwagę, iż pomimo pozornej wyższości obłoków – gdzie niebiosa, gdzie gleba – mogą one czasem bytować poniżej mgły. Gdzie tak sublimują jej opary? W górach. Na krawędzi grani mleczny opar wyznacza początek czytaj dalej »

Ich dwóch i ona.

Idziemy na Rynek Nowego Miasta. Grają „Taśmę”. autor: Stephen Belber scenografia, kostiumy: Wojciech Stefaniak reżyseria: Michał Siegoczyński muzyka: Damian Neongenn-Lindner Teatr WARSawy zabiera nas na widownię otaczającą z czterech stron scenę, gdzie swoją sztukę odgrywa ich troje. Wypadają ekspresyjnie, przekonująco i dramatycznie w sam raz. Z tekstu zostało wyciągnięte przesłanie, podane warsztatowo i nienachalnie. Fabuła czytaj dalej »

3 sekundy.

Doktor Les Parrott jeszcze raz zabiera swoich czytelników do gabinetu psychologii praktycznej. Książka zawiera wiele interesujących kwestii, pozwalających spojrzeć z innej perspektywy na nasze stosunki ze światem, bliźnimi i samym sobą. Rzecz napisano bardzo po amerykańsku, stylem podręcznika pozytywnego. Sporo treści nie będzie nowością dla ludzi oczytanych, mających kontakt z aktualnymi trendami pedagogiki, socjologii, zarządzania, czytaj dalej »

Shantaram.

Kiedy dostajemy do ręki szeroko reklamowaną, grubą powieść o tytule zdradzającym miejsce akcji, spodziewamy się otrzymać obraz Indii, nanizany na ciekawą fabułę. Gregory David Roberts podejmuje taką próbę, lecz efekt nie powala na kolana. Narrację oparto na wątkach autobiograficznych autora, ale nawet on sam przyznaje, iż wiele rzeczy zmyślił. Tę szczerość zapiszmy mu na plus, czytaj dalej »