Państwo to ja.

Lubię czytać biografie wielkich postaci historycznych. Warto po nie sięgać. Dzieje ludzi żyjących wieku temu, stojących na szczytach władzy, mogą nas wiele nauczyć. Prześledzenie wielu życiorysów, nałożonych na ważne wydarzenia polityczne, pozwala z większym spokojem i dystansem spojrzeć na teraźniejszość. Bogatsi wiedzą, zaoszczędzimy nerwów, patrząc na wyczyny dzisiejszych decydentów. Pewne rzeczy niewiele się zmieniły – czytaj dalej »

Teatr w strefie żółtej.

Szczęściem, nie zamknęli na cztery spusty, liczbę widzów tylko redukując. Dobre i to. Bez teatru kultura marnieje. Żaden film, nawet najlepszy, sztuki żywej nie zastąpi. Mogąc jeszcze czerpać z tej krynicy, wybraliśmy się do Och-Teatru na „Lily” – rzecz lżejszą, lecz nie do końca. Utrzymaną w konwencji angielskiego kryminału sztukę ogląda się świetnie. Dostajemy porcję czytaj dalej »

Kwestia zupy.

Obejrzenie inscenizacji „Fatalisty” Tadeusza Słobodzianka wymaga pewnego wysiłku… Spragnionym sztuki Teatr Dramatyczny kazał wspiąć się na kilka wysokich pięter. Mała Scena gwarantuje wyższy poziom – ten i ten. Ochoczo wdrapaliśmy się nań, świętując symboliczny alians artyzmu z bieganiem. Po drodze odprawiliśmy covidowe rytuały, maskując lica, zachowując dystans i wrzucając podpisane oświadczenie do urny. W nagrodę czytaj dalej »

Czy dni deszczu.

Teatr znów żyje… Lubię Teatr Warsawy, choćby dlatego, że nie lokuje się w Pałacu Kultury i N. Spokojna okolica Rynku Nowego Miasta stwarza odpowiednią atmosferę dla sceny średniej wielkości. Ciekawy repertuar zachęca do odwiedzin. Wokół unosi się mgiełka intelektualnego snobizmu – mego grzechu założycielskiego. Kiedy tylko covid drama zelżała, z przyjemnością kierujemy tam swe kroki. czytaj dalej »

Powrót teatru.

Zamknęli nam wiosną sceny z powodu epipaniki, pozostawiając nagrania w telewizji. Te się jednak do prawdziwej sztuki scenicznej nie umywają. Stąd wielką radość przeżywamy, mogąc znów na żywo podziwiać przedstawienia. Pierwszą okazją z kopyta do odmrożonego teatru podążamy. Tytuł dzieła wpisuje się w okazję idealnie. Oglądamy „Powrót Tamary” na deskach Teatru Studio, mieszczącego się w czytaj dalej »

Gest Kozakiewicza.

Władysław Kozakiewicz zaprasza nas na dosyć barwną gawędę o swoim życiu i karierze lekkoatlety. Książka posiada walor wybiegający nieco ponad biografię sportowca, dając świadectwo także historii lat 70- i 80-tych. Wszak słynny wał naszego mistrza urósł wręcz do rangi symbolu niezgody na „panowanie ruskich”. Stąd biografię można śmiało polecić także czytelnikom nie śledzącym sportu z czytaj dalej »

W Butelkowni.

Aby odmrozić się kinowo, podążamy do Konesera, celując w letni seans. Niepewność burzowa przenosi nas jednak pod dach, do wzorowo zabezpieczonej przed wirusem rzeczywistości. W maseczkach, zdezynfekowawszy ręce (pilnują), rozsiadamy się w dystansie społecznym. Chłoniemy sam nastrój oczekiwania i nie narzekamy: wszak wstęp wolny, kultura za friko. Zresztą, przemycie dłoni spirytusem na terenie fabryki wódek czytaj dalej »

Bociek.

Na zdjęciu tytułowym widzimy dwa zjawiska, wywołujące wzruszenie i uśmiech minionych dni. Oczywiście, reakcja taka wynika po części z miejsca akcji: krwiożerczego, industrialnego, zabetonowywanego krok po kroku miasta Warszawa. Gramy tutaj na głębokim peryferium, gdyż granica stołeczności przebiega – dosłownie – o rzut kamieniem; niemniej administracyjnie ten ptak na słupie zasiedla stolicę. Podobne landszafty zapewne czytaj dalej »

Spod zamarzniętych powiek.

Postać Adama Bieleckiego nierozerwalnie związana jest z historią polskiego i światowego himalaizmu ostatnich lat, szczególnie z zimowymi wejściami na ośmiotysięczniki. Odkurzona po latach „sztuka cierpienia” przyniosła triumfy, porażki i kontrowersje. W środku tych wydarzeń znajduje się autor. Książka stanowi fascynującą opowieść o tych wydarzeniach, stanowiąc jednocześnie swoistą spowiedź alpinisty. Dowiadujemy się o jego spojrzeniu na czytaj dalej »

Celem jest szczyt.

Peter Habeler, wspomagany piórem Karin Steinbach, zabiera nas w świat swoich gór. Autor tworzył historię alpinizmu, zaczynając jako skromny przewodnik w Zillertal, kończąc w przełomowych ekspedycjach Himalajskich. To on wspiął się na Everest z Reinholdem Messnerem nie używając tlenu. W książce opowiada o swoim przeżywaniu gór, refleksyjnie opiniując zmiany w trendach światowej wspinaczki na przestrzeni czytaj dalej »