Letnia opowieść zimowa.

Nie da się w tych dniach, idąc na arcydzieło Szekspira, abstrahować od wszechpanującego cholernego upału; pardon – od temperatur w połowie czerwca. Oczekujemy ochłody. Przekraczając progi Narodowego, otrzymujemy wpierw wsparcie cielesne: klima działa jak należy. Później Opowieść Zimowa łagodzi i umysłu ukropy, z należytym dystansem – ale i swadą! – sztukę mistrza serwując. Marcin Hycnar czytaj dalej »

Wiatrołom.

Las rósł bujny i zdrowy, kłując swą kipiącą żywotnością w oczy cherlawych przyjezdnych. -Piękne drzewa! -Chwalili, a pod płaszczykiem zachwytu przelewała się woniejąca żołć, bezsilnie bulgocąc z cicha. Bór szumiał z wyższością, nietknięty. Już przy samej ziemi, glebie odżywczej, matczynej, poczynała się moc, średnicą pni krzepko ofiarując pionowi opokę, zda się, niezniszczalną. Grube, krwiste sokami czytaj dalej »

Susza.

Powódź odpłynęła tak, jak nadeszła; szybko, cicho i niezauważalnie zabierając nadmiar wody we właściwe koryta. Nieumiejący pływać odetchnęli i w geście niezasłużonego triumfu wznieśli pięść ku niebu. A tam nie działo się nic, panował całkowity spokój, ściągając na nas kolejną klęskę. Spojrzenia, pochmurne w czas powodzi, rozchmurzyły się, kierowane na bezchmurne niebo. Ulgą dla oczu czytaj dalej »

Powódź.

Woda podeszła cicho, szybko, dyskretnie, zaborczo biorąc w posiadanie coraz szersze obszary po bokach rzeki. Wcześniejsze symptomy ostrzegały w przynależny zjawisku sposób, nie pozwalając szukać usprawiedliwień naszej niefrasobliwości. Wynikała ona mniej z lekceważenia żywiołu, większą pożywkę czerpiąc z lenistwa i głupoty. Rachunek zapłaciliśmy adekwatny: z napiwkiem. *** Wpierw wiosna nie dotarła do gór, zostawiając nasze czytaj dalej »

Klątwa nieco wyblakła.

W pierwszych słowach muszę uprzedzić miłośników Stanisława Wyspiańskiego, iż jego dzieła użyto bardzo oszczędnie. Pokusiłbym się o stwierdzenie, iż reżyser lekko naciągnął rzeczywistość, kanwą go na plakatach anonsując. Oprócz kontrowersji, budzących onegdaj (bo dziś jakby mniej) sporo emocji, otrzymaliśmy, dość niespodziewanie, ciekawą diatrybę o roli aktora w kreowaniu przypisanej mu postaci. Mocnym bon motem rzecz czytaj dalej »

Kobieta machająca nogami. Ibsen.

Na początku wprowadzono – czy intencjonalnie – element dezorientacji, pisząc, iż inscenizacja Heddy Gabler traktuje o kobiecie uwikłanej w drobnomieszczańskie zatęchłości. Tymczasem sztuka ledwo tyka takich kwestii, skupiając się, mistrzowskim dialogiem Ibsena w interpretacji Kuby Kowalskiego, na psychologicznym portrecie wartej siebie grupki. Mistrz Henrik wirtuozersko rzecz prowadzi, żonglując naszymi sympatiami względem postaci dramatu. Każdy z czytaj dalej »

Internet. Czas się bać.

Wojciech Orliński opisuje zagrożenia, jakie jego zdaniem niesie ze sobą globalna sieć, konkretyzując, co straciliśmy: wolność wyboru, prawa, dostęp do informacji, prywatność, wolność słowa, pracę, kulturę i transparentność. Internet, diabeł wcielony, odbiera nam te dobra w coraz większym stopniu; klęska ludzkości czeka za progiem. Autor największe zło dostrzega nie tyle w samym systemie www, co czytaj dalej »

Moja walka.

Czytelników nie uczestniczących pasjami w warszawskim życiu teatralnym pragnę uspokoić. Nie propaguję nazizmu, a jedynie recenzuję – acz w szerokim kontekście, zaiste – sztukę wystawianą na deskach Powszechnego. Miejsce to znamienne dla tej tematyki – trochę, jakby w niebie o szatanie rozprawiać, używając jego słów. Albowiem ta inscenizacja Mein Kampf bazuje na słowach oryginału, niewielkie czytaj dalej »

Bez.

Starzeję się. Sprawia mi to radość; rozgrzebując ów proces, odnajduję w nim pierwiastek dojrzewania. Nawet peselicę można przez kruche szkiełko optymizmu przepuścić. I pocieszać swoje ego, choćby wbrew faktom. A wszystko przez bez. Od kilku lat dopada mnie wiosną ta myśl natrętna, spokój burząc. Uwielbiam ten krzew. Kocham grację kolorów rozciągniętych od lila do fioletu, czytaj dalej »

Zwierzaki Wajraka.

Czy ten Łukasz zwariował, publikując recenzję książeczki dla dzieci? Nie całkiem jeszcze zmysły straciłem, a opisywana pozycja godna jest polecenia bez względu na wiek. Adam Wajrak od lat popularyzuje przyrodę i w „Zwierzakach” wywiązuje się z tej roli znakomicie. Poza drobnymi, pomijalnymi usterkami zredagował książkę czyściutko merytorycznie. Sukces to niemały, zważywszy ilość wiedzy zawartej na czytaj dalej »