Życie jak mecz.

Porządkując półkę zatytułowaną „oczekujące” natknąłem się na kolejną biografię sportowca. Złośliwy los mnie prześladuje, mszcząc się za nazywanie takich książek nie-literaturą. A tutaj jeszcze spotykam kolejną pozycję z dyscypliny, uważaną nawet na AWF za vulgaris… Tym razem przeczytałem owo znalezisko z przyjemnością. Włodzimierz Lubański to pan piłkarz – gentleman na boisku i poza nim. A czytaj dalej »

Pasja: Wanda Rutkiewicz.

Po książkę, pomimo wielu zachęt, sięgnąłem z pewnym opóźnieniem, wynikającym z zatoru w kolejce innych, ale i przekonaniu, iż o bohaterce i tak wiem całkiem sporo. Okazuje się, że dużo więcej odkryłem, pochłaniając tę pozycję, a mnogość przedstawionych faktów i opisów wzbudza mój podziw. Polecam dzieło z całym przekonaniem, nie tylko miłośnikom gór. Dramaturgia losów czytaj dalej »

Gruz.

Powieść Jakuba Żulczyka „Czarne słońce” przenosi nas w świat politycznej fikcji, proponując scenariusz możliwy, ale czy prawdopodobny? Akcję umiejscowiono bardzo konkretnie, mianowicie: w Polsce. Czas również da się dość dokładnie określić; zostawiwszy niewielki margines błędu, zakładamy, iż bohaterowie działają w roku 2027. Wiele aspektów opisanej rzeczywistości pokrywa się z naszą. Można tutaj – zwłasza mieszkając czytaj dalej »

Co ma tyłek do grozy?

Opisuję uwiecznioną na powyższym zdjęciu książkę z podwójnym ukontentowaniem, uśmiechając się pod nosem. Tematyka mroczna, a odpowiednio podana, pozwala w spokoju i zadowoleniu czytać, delektując się; wszak to fikcję nam serwują. Oprócz oczywistych literackich wartości, dziełko to ujęło mnie za serce kwestią prozaiczną, mianowicie techniką wydania. Takie kieszonkowe formaty wzbudzają rzewne i błogie sentymenty. Lubo czytaj dalej »

Legenda o Chotomcu.

Dziwny obiekt pojawił się w Lasach Chotomowskich. Kto go ujrzy, zastanawia się: drzewo, nie drzewo? Czy tylko siły natury tu działały? Moja pasja do ksiąg i puszcz znana jest tu i ówdzie, poproszono mnie zatem o zbadanie sprawy. Poszperawszy w zakurzonych tomiszczach znalazłem opowieść dziwną, starą… Ale kto tam dzisiaj w legendy wierzy. 🍀🍀🍀 W czytaj dalej »

Państwo to ja.

Lubię czytać biografie wielkich postaci historycznych. Warto po nie sięgać. Dzieje ludzi żyjących wieku temu, stojących na szczytach władzy, mogą nas wiele nauczyć. Prześledzenie wielu życiorysów, nałożonych na ważne wydarzenia polityczne, pozwala z większym spokojem i dystansem spojrzeć na teraźniejszość. Bogatsi wiedzą, zaoszczędzimy nerwów, patrząc na wyczyny dzisiejszych decydentów. Pewne rzeczy niewiele się zmieniły – czytaj dalej »

Teatr w strefie żółtej.

Szczęściem, nie zamknęli na cztery spusty, liczbę widzów tylko redukując. Dobre i to. Bez teatru kultura marnieje. Żaden film, nawet najlepszy, sztuki żywej nie zastąpi. Mogąc jeszcze czerpać z tej krynicy, wybraliśmy się do Och-Teatru na „Lily” – rzecz lżejszą, lecz nie do końca. Utrzymaną w konwencji angielskiego kryminału sztukę ogląda się świetnie. Dostajemy porcję czytaj dalej »

Kwestia zupy.

Obejrzenie inscenizacji „Fatalisty” Tadeusza Słobodzianka wymaga pewnego wysiłku… Spragnionym sztuki Teatr Dramatyczny kazał wspiąć się na kilka wysokich pięter. Mała Scena gwarantuje wyższy poziom – ten i ten. Ochoczo wdrapaliśmy się nań, świętując symboliczny alians artyzmu z bieganiem. Po drodze odprawiliśmy covidowe rytuały, maskując lica, zachowując dystans i wrzucając podpisane oświadczenie do urny. W nagrodę czytaj dalej »

Czy dni deszczu.

Teatr znów żyje… Lubię Teatr Warsawy, choćby dlatego, że nie lokuje się w Pałacu Kultury i N. Spokojna okolica Rynku Nowego Miasta stwarza odpowiednią atmosferę dla sceny średniej wielkości. Ciekawy repertuar zachęca do odwiedzin. Wokół unosi się mgiełka intelektualnego snobizmu – mego grzechu założycielskiego. Kiedy tylko covid drama zelżała, z przyjemnością kierujemy tam swe kroki. czytaj dalej »

Powrót teatru.

Zamknęli nam wiosną sceny z powodu epipaniki, pozostawiając nagrania w telewizji. Te się jednak do prawdziwej sztuki scenicznej nie umywają. Stąd wielką radość przeżywamy, mogąc znów na żywo podziwiać przedstawienia. Pierwszą okazją z kopyta do odmrożonego teatru podążamy. Tytuł dzieła wpisuje się w okazję idealnie. Oglądamy „Powrót Tamary” na deskach Teatru Studio, mieszczącego się w czytaj dalej »