Wieczór Trzech Króli.

Po krwistościach, dramatach i dylematach władzy na duchowości wyniosłej, przyszedł czas na komedię. Lżej. Wieczór zapowiadał się interesująco, albowiem dla lubelskiej „Osterwy” to już piąta interpretacja „Wieczoru Trzech Króli”. Historia okraszona kreacją Solskiego, nieomal wiek temu, pachniała przebojem. Wszyscy stanęli na wysokości zadania, dobrą i pouczającą rozrywkę nam serwując. Pomysł reżyserski, aby zamienić role płci czytaj dalej »

Ostatnia olimpiada.

Dla Aleksandra Krawczuka piastuję sentyment jeszcze z beztroskich czasów dzieciństwa. Profesor mieszka mianowicie w sąsiedztwie mojej szkoły podstawowej w Krakowie, słynnej tysiąclatki numer 29. Tutaj mijaliśmy się z panem ministrem kultury i sztuki, swawoląc na wzgórzu Krzemionki, sławnym odpustem Rękawka, kościołem Benedykta i starym austriackim fortem. Mama pokazawszy brzdącowi ledwo piśmiennemu postać sławną, zaszczepiła wnet czytaj dalej »

Krwawy chorwacki Szekspir.

Z ciekawością wybraliśmy się na kolejny festiwalowy wieczór, zainteresowani nie tylko wystawianą sztuką, ale i nowym dla nas budynkiem Teatru Szekspirowskiego. Najwspanialsze sale w wykwintnym gmachu nie zastąpią kunsztu aktorów i reżysera, niemniej miejsce odbioru sztuki gra swoją, nomen omen, rolę. Charakter i styl architektury może – nie musi – określać charakter przedstawień rozgrywanych w czytaj dalej »

Gdzie Rzym, gdzie Gdynia.

-Dosyć stromy jest ten port – zauważyła Agnieszka, mijając się z wagonikiem kolejki górskiej, mozolnie pnącym się po nachylonym zboczu. W dole śmigały żaglówki, wskazując kwilącym mewom korytarze powietrzne. Z drugiej strony dobiegał zgiełk samochodów, stojących w gigantycznym korku. Gdynia bywa niełatwa. Na nowym, eleganckim budynku nie ma śladu po Festiwalu Szekspirowskim. Ni flagi, ni czytaj dalej »

Żyd, który stał się Chrystusem.

Rozpoczynamy z dawna wyczekiwany Festiwal Szekspirowski od „Kupca weneckiego”. Rzecz podają słupszczanie, stający aktorsko na wysokości zadania. Nad morzem się akcja zaczyna, leżącym pod falochronem Antoniem; jakżeby inaczej w Trójmieście? Metoda włączania do sztuk leciwych współczesnych gadżetów panoszy się ostatnio w teatrach. Poczęstowano nas i tutaj dresami, rapem, laptopem i magnetowidem rzuconymi na weneckie bruki czytaj dalej »

Białystok.

Drzwi otworzyły się z chrobotem starych zamków i starsza pani o mało nie została stratowana przez wnuczkę. -Babciu, babciu, było pięknie! Tyle ludzi i kolorowo i ptaki i lampa, a nawet organy w fifkamoni! Kiedu już uściskom i powitaniom stało się zadość, zasiedliśmy do kolacji, takiej po babcinemu nie ma zmiłuj. Kaloriofilstwo. Lecz tak wszystko czytaj dalej »

I like Chopin.

-Mamo, ten pan, co gra, to Chopin? -Nie, Chopin to ten na pomniku. -Ten z dużym liściem na głowie? *** Usłyszawszy kiedyś stwierdzenie, iż muzyka naszego geniusza brzmi smutno, skłoniłem się do refleksji. Istotnie, jeśli rozważymy kwestię pod względem bipolarności tonacyjnej, przeważają utwory minorowe. Z biografii wiemy o wielu strapieniach i trudnościach, jakim stawić czoło czytaj dalej »

Ja, drzewior.

Lubię wszystkie drzewa, lecz prawdziwie uwielbiam te prastare, majestatyczne. Z grubych pni zda się płynąć potężna moc witalnych sił natury. Szacunek wzbudza rozmiar nadczłowieczy, a wiek olbrzymów skłania do refleksji nad naszym czasem tu, na Ziemi. Kiedy najstarsza sosna świata kiełkowała w niemowlęctwie, w Egipcie rządzili faraonowie. Nasze sędziwe cisy i dęby Piastów pamiętają. Skarbami czytaj dalej »

Plażą.

Decydujemy się na dłuższą przechadzkę piaskiem linii brzegu, robiąc tym samym skok w bok. Zauważyliście ten ograniczający dualizm ruchu nad morzem? Plażą nie da się wędrować do przodu lub do tyłu, wybór pozostaje ograniczony: w lewo lub w prawo. Wobec oceanu stajesz twarzą w twarz i chcąc postępować, musisz skręcić na którąś rękę, albo poczekać czytaj dalej »

Mistrz i Małgorzata w Warszawie.

Po kilkudziesięciu latach zawitali do nas z Moskwy. Z wdziękiem rozgościli się w stolicy, indagując jej mieszkańców o życie, zwyczaje, zarobki, uczucia… Nazwano takie spotkanie „Każdy dostanie to, w co wierzy”. Teatr Powszechny zaprasza tym razem na przedstawienie z góry określone jako mocno wchodzące w interakcje z publiką. Usadzono nas wkrąg przy ogromnym stole, pełniącym czytaj dalej »