Biegamy pojedynczo.

Poniższe rozważania i delikatne sugestie mogą dotyczyć wszystkich aktywnych na otwartej przestrzeni – rowerzystów, kijkarzy, turystów. Mnie najbliższy jest lud szurający, dlatego do niego się zwracam. Biegamy czy nie – wprowadzono zakaz nie wprowadzając zakazu, jedynie ograniczenia i wskazania. Tak to można wytłumaczyć i byłoby nawet śmiesznie – w innej sytuacji. Dziś raczej nikt nie czytaj dalej »

Jesienne zającowanie.

Taka piękna aura panuje wokół, zieleniąc wszystko soczystą świeżością. Aż chce się żyć, wysilać, startować, lecz… Koronawirus przetrzebił nam wiosenne bieganie, a prawdę rzekłszy, wybił do cna. Szykujemy się raczej na imprezy jesienne, albowiem i lato niepewnie wygląda. Zmieniają swe harmonogramy organizatorzy, sportowcy, wolontariusze; muszą to zrobić także pacemakerzy. *** I tak, Kochani, zapraszam Was czytaj dalej »

Trening z przegięciem.

Pod tym nieco żartobliwym tytułem chcę Wam zaproponować bieganie jednostek o mocnej intensywności w krótkim czasie. Siła biegowa przyda się każdemu. Można kształtować ją stacjonarnie, wykonując wypady i przysiady w różnych konfiguracjach. Innym dobrym sposobem są wieloskoki. Lecz czyż nie milej sprawę tę załatwić podbiegami? A żeby osiągnąć z takiego treningu jeszcze więcej korzyści, zachęcam czytaj dalej »

Zaraza.

Bieganie nie egzystuje w próżni. Wszystkie światowe tematy mniej lub bardziej dotykają naszego hobby. Tam, gdzie sprawy dotyczą dużych zgromadzeń ludzkich, koincydencja zachodzi automatycznie: masowe zawody do istota szurania amatorskiego. Nie inaczej rzecz się ma z epidemią koronawirusa. Na temat związków tej choroby z sytuacją w kraju i na świecie i z bieganiem napisano i czytaj dalej »

Kobiety na start.

Zaczyna się najpiękniejszy weekend w roku, zawierający święto, czczące najpiękniejsze istoty wszechświatów: kobiety. Również i biegowy świat nie pozostaje obojętny. W wielu miejscach odbędą się okazjonalne imprezy, z paniami w roli głównej. Do boju! Mój ulubiony cykl – parkrun – kusi wszystkie przedstawicielki płci pięknej specjalną edycją. Jeśli jeszcze tego nie poznałyście, warto zacząć tę czytaj dalej »

Biegacze opanowują góry.

Zdobywamy wielką górę Lubań, podążając zielonym szlakiem w górę, a czerwonym w dół. W sumie dystans wyniósł dwadzieścia kilometrów. Nie spotykamy żadnego turysty, byliśmy tam tylko my, para biegaczy. Następnego dnia obozu zataczamy wielki krąg, na 25 kilometrach, po szczytach Rogaczy, Radziejowej, Złomistego, Prehyby. Po trzech godzinach widzimy wreszcie człeka naprzeciw. „Ee, to chyba z czytaj dalej »

Chyża Agnieszka i niepokorny Łukasz – biegi w Szczawnicy.

Jedziemy do Szczawnicy! Perła gór naszych wzywa, obiecując – jak zawsze – rozkosze dla ducha i ciała. Ferie zimowe (?) godzi się wykorzystać, opuszczając miasto dla łona natury na wysokościach. Urządzamy sobie, corocznym zwyczajem, miniobóz biegowy, aby formę hemoglobinową na stokach uklepać. Miejsce wybraliśmy (Aga) świetne; trudno piękniejszą okolicę znaleźć. Trening pod obłokami czeka. *** czytaj dalej »

Ścieżka zdrowia.

Wyszedłem z domu pełen energii, kierując się lekkim kurzgalopkiem w kierunku międzyosiedlowego lasku. Mijając pierwsze drzewa, zauważyłem na polance nowy element wystroju. Przy drewnianej tablicy razem ze mną zatrzymały się jeszcze dwie osoby. -O, ścieżka zdrowia – stwierdziliśmy zgodnym trójgłosem. -Pobiegniemy? Wobec braku sprzeciwów nastąpiły prezentacje. -Jestem Jarosław. -A ja Donald. Przedstawiłem się i ja, czytaj dalej »

Walentynkowe biegi.

Święto zakochanych kojarzy się z radością, błogością, czułością, zatem – samymi pozytywami i lukrem. Zaprawdę, podobnie bieganie – tylko dobre cechy na myśl nam nasuwa. Czyż te dwa światy nie tworzą pary wręcz idealnej, rączka w rączkę kroczącej? Liczba okazjonalnych zawodów w połowie lutego zdaje się tezę tę potwierdzać. Niemniej interes zakochanych i sportowców nie czytaj dalej »

Snow running.

Kolega odwiedził mnie na pływalni. Stoimy, plotkując, przy oszklonej ścianie, gapiąc się na zewnątrz czasami. W pewnym momencie on robi dyg przestrachu i zdziwioną minę. -Co to jest? -Pyta niepewnie, wskazując na trawnik za oknem. W pierwszej chwili nie zrozumiałem, co ma na myśli. Dopiero po kilku sekundach pojąłem komizm, lecz i znamienność sytuacji. Mamy czytaj dalej »