Eliud. Pan na dwóch godzinach.

Nakręcono taki film. Aparat państwowy opresyjny, propagandę sieje. Kontrolują wszystko, chwaląc się osiągnięciami, choć nędza wokół. Rekord potrzebny, to ustanówmy murarski. Otoczyli mistrza kielni opieką staranną i dalejże, liczbę cegieł ustawia fantastyczną. Żeby wynik podbić, dodają pomocników ile wlezie. Sukces! Przekaz idzie w świat, a okoliczności mniej się liczą; kogóż interesują. Oszustwo, powiecie; lecz też czytaj dalej »

Mgła.

Tworzą ją cząsteczki wody zawieszone w powietrzu; połączenie substancji zwane aerozolem. Odróżniamy ją od chmur czysto umownie: mgła dotyka ziemi, chmury nie. Zwróćmy uwagę, iż pomimo pozornej wyższości obłoków – gdzie niebiosa, gdzie gleba – mogą one czasem bytować poniżej mgły. Gdzie tak sublimują jej opary? W górach. Na krawędzi grani mleczny opar wyznacza początek czytaj dalej »

Marzenie.

-Wpierw trzeba marzyć, marzyć, marzyć, a dopiero potem obliczać, obliczać, obliczać – rzekł człowiek mądry, po wyżynach nauki swobodnie się poruszający. Amen. Kwestię wolno na sport przenieść, podobnie jak na każdą dziedzinę życia. Nie bójmy się śnić o sukcesach. Śmiało obierajmy cele, pamiętając jednakże o drugiej części mądrej sentencji. Droga do marzeń wybrukowana jest ciężką czytaj dalej »

Na moście.

Wiele rzeczy można robić na naszym monumentalnym moście, imieniem Marii Skłodowskiej-Curie nazwanym. Przeprawa łącząca Białołękę z Bielanami służy samochodziarzom, rowerzystom, tramwajarzom, hulajnogistom, spacerowiczom i motocyklistom. Górą próbują pono puścić rurę z zawartością żywotnie treściwą, jeśli tradycyjne ściekociągi zawodzą. Swój pomysł dodają także odziani w kolorowe ciuszki szuracze. Po moście da się bowiem także biegać. Ostatnimi czytaj dalej »

Pod mostem.

Puste przestrzenie pod przęsłami mostów, wiaduktów i estakad bywają często niewykorzystane. O pomysły na Białołęce, względem przeprawy imienia Marii Skłodowskiej-Curie zapytano wpierw dzieci. 🙂 Karolinka: o, mogłoby być dużo sklepów. Najlepiej z lalkami i kredkami. Dałoby się rysować od razu na słupach od mostu, to by deszcz nie zmazał. Bo te garafitki co tam są czytaj dalej »

Unia.

Odwiedzamy Lublin, wpadając niechcący w wir obchodów. W kozim grodzie świętują 450-lecie sojuszu polsko-litewskiego, hołd historii i mądrym zwolennikom porozumienia oddając. Okolica tętni występami, koncertami, targiem, odczytami, dekoracją i różnojęzycznym, wesołym gwarem. Concordia! Miło czas zapitala nam. Nawet pogoda się dostosowała i słońcem siecze w miarę, na ciepło bez upału. Koroniarze, Litwini i goście świętują, czytaj dalej »

Łąka kwietna.

Zalogowawszy się z Agnieszką na niezasłużony urlop w miejscowości spokojnej, przymorskiej, ruszyliśmy zwiedzić okolicę. Teren rysował się dosyć standardowo; ot, domki i pensjonaty, lecz nie ociekające przesadnie kasą. Drogi pomiędzy nimi prowadzą szutrowe, czytaj: pylicowkurwne. I właśnie człapiąc takim traktem natknęliśmy się na to cudo, widoczne na zdjęciu powyżej. Kwietność łąkowa zagrała, ale jaka. Te czytaj dalej »

Niebieskie miasto.

Ostatnia niedziela wakacji budzi się ze snu, bezchmurnym niebem obiecując plażową aurę. Lazur wlewa się przez okna, rozświetlając powoli świat blaskiem naszej kochanej gwiazdy dziennej. Słoneczko mocno dzisiaj wstało. Upał dołączywszy do szeregu, pogania rtęć w termometrze: wyżej i wyżej. Pięknie! Co zrobić z tak łaskawym pogodowo dzionkiem? -Jezioro, piasek, natura – mamroczę nieśmiało. -Idziemy czytaj dalej »

Polska-Czechy 1:1.

*** Do Adršpachu dojeżdżamy dosyć bezboleśnie, pokonując trasę piękną, choć wąską i krętą. Na miejscu zastajemy parkingi w cenie umiarkowanego zdzierstwa, a jedzenie w cenie akceptowalnego zdzierstwa. Wstęp do skalnego piękna w cenie zdzierstwa. 90% turystów to Polacy. W budokramach dobrze wiedzą, czym nas skusić: podkreśla się czeskość piwa i marihuanowatość wszystkiego, w co można czytaj dalej »

Lubię poniedziałki.

Lubię poniedziałki. Po nudnym piątku, wypełnionym wpatrywaniem się w tarczę zegara w pracy i wyczerpujących sobocie i niedzieli następuje wreszcie dzień ów, świeże nadzieje i ochoty niosący. Zostawiwszy za sobą meandry weekendu, z poranną świeżością przystępujemy do konsumpcji nowego tygodnia. Smacznego. *** Już jadąc tramwajem odkrywam radosny fakt, iż jeszcze w czasie mej drogi do czytaj dalej »