Czarny poniedziałek.

Kocham ten dzień tygodnia, a dzisiejszy zatrzaskuje weekendowe szaleństwo, zwane black friday, kojarząc się z procentami. Ten matematyczny znacznik niemałą odgrywa rolę w naszym życiu, gdzieniegdzie uśmiech, w innym miejscu łzy wywołując. Samo określenie w naszej ojcowiźnie piątkowym wieczorem wiadome konotacje przywołuje. Stara zasada głosi definicję słowa: nic=połówka na dwóch. Na rozruch starcza, byle przynajmniej czytaj dalej »

Zielono.

Pojechaliśmy poznańskim traktem, prosto jak strzelił, zgoła na trudności nie zważając. (Przeklęte niechaj będą wielkopolskie bramki! Zdziercy.) Tutaj pola szerokie horyzonty wypuszczają, kraj rozlegle otwiera ramiona, zapraszając przyjezdnych. Szaro już omalowały pory roku krajobraz, osmętnicą mgłami go barwiąc. My – na przekór – wybujałości, smaków witalnych i młodego wina zapragnąwszy, ku polskiej stolicy tego trunku czytaj dalej »

Lubię takie poniedziałki.

Już w niedzielę wszyscy radośnie czuli, kładąc się spać z rozkoszną myślą: nie trzeba rano wstawać. Przedłużyło weekend święto; radosne, triumfalne wręcz, co w wypadku naszego kraju nie bywa oczywistym. Szykujemy obchody ze spokojną głową, bez niechęci, nawet jeśli ograniczą się one do leniuchowania… Też każdemu należy się! Zachęcam jednak do jakiejś aktywności, aby słodki czytaj dalej »

Biegowa demokracja.

My, poszurani, zwykle należymy do większych zbiorowości. Wspólnoty owe określamy jako kluby, grupy biegowe, fejsokliki, sklepy i towarzystwa adoracji wzajemnej. Niektórzy czują potrzebę zrzeszenia nieodpartą, reprezentując kilka podmiotów. Daje to piękną możliwość wyboru przy zapisach na zawody: co wpisać w rubryce <drużyna>. Oczywiście, pozostają też dumni indywidualiści, samotne wilki poza stadem dumnie przemykający. Szlachetna ta czytaj dalej »

Zmiana czasu.

O godzinie trzeciej w nocy przestawiliśmy wskazówki zegarów na drugą, formalnie godzinę snu zyskując. Dobrze pospać dłużej, wstając ze zmniejszoną zgrzytliwością w kościach – jakoś radośniej na świat się spogląda. Inna sprawa, że to wejrzenie często przybiera postać panoramy źrenicy przymrużonej wczorajszym nadużyciem bąbelków, vulgo: kacem. Lecz los sprawiedliwie rozdaje taki fant, nie różnicując podle czytaj dalej »

Być kobietą.

Śnimy zwycięstwa, marzymy o pięknych chwilach. Budzi nas okrutna rzeczywistość, bezwzględnie rządząca naszym światem. W każdych zawodach, stając na starcie, liczymy na jakiś, skrojony na naszą miarę, sukcesik. Nie inaczej potoczył się mój bieg, w pierwszym tej jesieni przełajowym City Trail. Jadąc na siedzeniu pasażera, przykładam czerep na zagłówek, odpływając na moment w lepszy świat. czytaj dalej »

Eliud. Pan na dwóch godzinach.

Nakręcono taki film. Aparat państwowy opresyjny, propagandę sieje. Kontrolują wszystko, chwaląc się osiągnięciami, choć nędza wokół. Rekord potrzebny, to ustanówmy murarski. Otoczyli mistrza kielni opieką staranną i dalejże, liczbę cegieł ustawia fantastyczną. Żeby wynik podbić, dodają pomocników ile wlezie. Sukces! Przekaz idzie w świat, a okoliczności mniej się liczą; kogóż interesują. Oszustwo, powiecie; lecz też czytaj dalej »

Mgła.

Tworzą ją cząsteczki wody zawieszone w powietrzu; połączenie substancji zwane aerozolem. Odróżniamy ją od chmur czysto umownie: mgła dotyka ziemi, chmury nie. Zwróćmy uwagę, iż pomimo pozornej wyższości obłoków – gdzie niebiosa, gdzie gleba – mogą one czasem bytować poniżej mgły. Gdzie tak sublimują jej opary? W górach. Na krawędzi grani mleczny opar wyznacza początek czytaj dalej »

Marzenie.

-Wpierw trzeba marzyć, marzyć, marzyć, a dopiero potem obliczać, obliczać, obliczać – rzekł człowiek mądry, po wyżynach nauki swobodnie się poruszający. Amen. Kwestię wolno na sport przenieść, podobnie jak na każdą dziedzinę życia. Nie bójmy się śnić o sukcesach. Śmiało obierajmy cele, pamiętając jednakże o drugiej części mądrej sentencji. Droga do marzeń wybrukowana jest ciężką czytaj dalej »