Co piszczy w puszczy.

Pojechaliśmy, gdzie kominów dymiących nie widać, odetchnąć świeżym kurzem. Taki pył leśnej drogi stanowi nie lada atrakcję, wykluczającą myśl o covidomaskach. Za miastem, na łonie boru, wolno więcej. A ciekawość pcha, każąc sprawdzić, czy lato się do podróży zbiera.Gdzie tam. Pozostawiwszy samochód na pustawym parkingu we wsi Palmiry, ruszamy czarnym szlakiem w kierunku cmentarza o czytaj dalej »

Bieg dla kumatych.

Sympatyczne, zielone płazy z wybałuszonymi oczami powoli spoglądają w kierunku zimowych leżanek. Rechocząc resztkami wigoru, z rozbawieniem patrzą na biegaczy, zbierających się na Żabińcu. Późnoletnią porę na imprezę Frog Race wymusiły wirusowe perypetie. Stąd zebraliśmy się w Lasach Chojnowskich dopiero we wrześniu. Okolica o tej porze też wygląda pięknie. Żabie zawody nie ujdą nam płazem! czytaj dalej »

Podium dla Agi – Piąteczka dla każdego.

Zwycięstwo Agnieszki w kategorii i drugie miejsce wśród kobiet, osiągnięte w zawodach jakby dedykowanych blogowi. 🙂 Piąteczka dla każdego komponuje się z Nudnymi Piątkami znakomicie. A rywalizacja okazała się bardzo ciekawa. Trasę przygotowano szybką: płaską, twardą, atestowaną! Dwa okrążenia ulicami Nowego Dworu pozwalały rozwinąć szybkość. Mnie zatrzymały obowiązki zawodowe, zatem honoru ekipy broniła jej ładniejsza czytaj dalej »

Lubię Lublin.

Pojechaliśmy na Mistrzostwa Polski Masters (+35🙂) rywalizować na piątkę… Nudno nie było. Przez cały tydzień trwały modlitwy i zaklęcia o ochłodzenie. Ten, kto planuje ważny start, a widzi za oknem spiekotę, wie, o co chodzi. Prognozy zapowiadały na niedzielę opady i zachmurzenie, lecz ileż to razy naukowa meteorologia zawodziła? Po sobotnim zwiedzaniu Lublina, kładąc się czytaj dalej »

Pachołek.

Na agrafce przy Centrum Olimpijskim z dwóch stron stoi… Przyzwyczailiśmy się do tych pachołków i zdążyliśmy je polubić. Tyle razy nawracając dookoła nich, poczęliśmy darzyć je uczuciem. Wszystko można z czasem pokochać. A tyle jeszcze razy za nimi zakręcimy! Można rzec, tworzymy zgraną całość. A tu – zaskoczenie, przybywszy na rozgrzewkę, stwierdzamy pachołków brak. Wypatrzyliśmy czytaj dalej »

Żużlowa bieżnia.

Kiedyś – nie do wiary, jak niedawno – nie istniał tartan. Zielone boiska były otoczone przez czarne owale, służące do jazdy motocyklem lub biegania. Dziś, poza dedykowanymi ściśle speedwayowi, takie bieżnie nikną. Zarastają trawą, opuszczone, wyparte przez cuda z tworzyw sztucznych. A przecież wychowało się na nich wielu mistrzów, których rekordy wciąż budzą respekt. Z czytaj dalej »

Nawadnianie.

Kilka dni wolnych w pracy darowało mi dawno nie spotykany luksus złapania oddechu od codziennej młocki. Agnieszka wyjechała szlifować formę do Giżycka, a ja podążyłem w przeciwnym kierunku, nawiedzając rodzinne miasto. Kraków zawsze grozi niebezpieczeństwem przejedzenia u rodziców (jak ty wątle wyglądasz!), oferując wszelako możliwości solidnego nabicia akumulatorów. W taki upał wzmocnienie kojarzy się przede czytaj dalej »

Dwadzieścia jeden.

Wybraliśmy się na trening pobiegać po słynnej górce, położonej tuż za miastem. Nasza metropolia jest płaska jak stół, stąd wszystko, co choć trochę zasłania horyzont, uznajemy za góry. Tutaj mamy oznaczoną trasę, na której czeka siedem podbiegów. Dystans pokonujemy trzykrotnie, stąd czeka nas dwadzieście jeden wspinaczek. Wspinaczek! Koń by się uśmiał, patrząc na ten wzgórek, czytaj dalej »

Gorące bieżnowanie.

Przybyliśmy na drugi miting Warsaw Track Cup, choć gorąc trzyma i na Pradze. Tym razem Aga stanęła w szranki trzykilometrowe, a ja zadowoliłem się połowę krótszym dystansem. Powoli tartan staje się podstawą naszych startów. Któż by pomyślał, iż tak zaskutkuje covidowa plaga? Walczymy zatem, kręcąc się wkoło i pocieszając lekkością: podbiegów nie ma. Przynajmniej w czytaj dalej »

Z wywalonym jęzorem.

Lubię poniedziałki, kiedy chłodnym rankiem można wspomnieć skwar weekendu. Kiedy dyszeliśmy jak pieski…🙂 Wybraliśmy się na Szczęśliwą 7 Mokotowską, aby na nietypowym dystansie przegnać nudę piątek. Powitało nas miłe ciepło, stopniowo zmieniające się w duży upał, który tuż przed startem ukonstytuował się w cholerny, nie do wytrzymania skwar. Powietrze drgało z gorąca nad siekierkowskimi alejkami. czytaj dalej »