X patentów dla biegaczy.

Kiedyś trzeba odkryć tę Amerykę, konstatując klepnięciem w czoło: jakie to proste! Oczywiście, poniższa lista nie wyczerpuje kwestii mniej lub bardziej genialnych odkryć i udogodnień, stanowiąc jednakowoż bazę do rozwinięcia tematu. Zachęcam i proszę: podajcie w komentarzach Wasze sprawdzone patenty; podzieliwszy się wiedzą, staniecie się mentorami dla milionów moich czytelników. 😉 Zwracam też uwagę, iż te sposoby przydadzą się również poza bieganiem, czyniąc życie łatwiejszym i przyjemniejszym. Do dzieła! Te X przykazań…

Nie będziesz miał piątków nudnych przede mną.

 

1. Podwójne sznurowanie butów.

Motamy klasyczny supeł, tylko pętelki przekładamy dwa razy. Działa rewelacyjnie, trzewik nie rozwiąże się sam za Chiny ludowe; a przy zdejmowaniu wystarczy lekko pociagnąć za jedną końcówkę. Uwaga, nie ściskać za mocno.

 

2. Komin (buff) na głowę… i nie tylko.

Przydaje się przy pogodzie przynoszącej dylemat: z czapką za ciepło, z gołą głową za zimno. I jest niekłopotliwy: zawsze można go ściągnąć na szyję lub założyć na nadgarstek. Warto posiadać wersję cieplejszą, grubą, jak i cieńszą.

 

3. Naturalny izotonik.

Mieszamy wodę z miodem i sokiem cytryny/limonki, dodając trochę soli, jeśli przewidujemy dłuższe pocenie się. Smacznie, tanio, zdrowo.

 

4. Nakładki z kolcami.

Remedium na oblodzone chodniki, lub stwardniały, ubity śnieg. Przydadzą się na mieszaną trasę biegu: dadzą radę, choć ze zgrzytem, także po asfalcie. Kto raz się wypieprzy na nawrocie przy gołoledzi, doceni. Montaż pary trwa minutę, ściągnięcie 10 sekund.

 

5. Rękawki.

Jeszcze jeden patent na „niezdecydowaną” temperaturę, w razie przegrzania po prostu ściągamy na nadgarstki. Warto dodać, iż zestaw koszulka+rękawki waży zwykle mniej od bluzy.

 

6. Bidonik.

Nie trzeba wydawać kilkudziesięciu (lub więcej) złotych polskich, kupując drogie, markowe pojemniki. Wystarczy spokojnie przepatrzeć półkę z napojami dla dzieci w sklepie. Prezentowany na zdjęciu model działa idealnie, nie otworzy się nawet przy upadku na twarde podłoże. I wygodnie się z niego pije. Koszt jakieś 2,50, a bonusikiem zawartość dla bobasa, którym każdy z nas w głębi duszy jest.

 

7. Banany.

Owoce te, oprócz oczywistych zalet (tanie, smaczne, zdrowe, wygodne w transporcie) odznaczają się jeszcze jedną ciekawą cechą. Mianowicie wraz z dojrzewaniem, czyli przechodzeniem od zielono-żółtego do brązu, zmienia się ich skład: węglowodany wypierają białko. Wystarczy zatem odłożyć na noc pół kiści do lodówki, a pół poza i rano mamy obydwa ważne składniki do dyspozycji. Uwaga, ważna zwłaszcza zimą: banany nieco wychładzają. Poza tym: smacznego!

 

8. Schowek na sznurówki.

W językach niektórych (nie wszystkich) butów kryje się kieszonka, przenaczona na ukrycie sznurówek. Dzięki temu eliminujemy ich zahaczanie o otoczenie, ograniczając ryzyko nagłego przyziemienia. Nasze wiązania pozostaną też suche, czyste, nieskalane. A jeśli ich nie ma? Igły w dłoń!

 

9. Opaska na nadgarstek z kieszonką.

Opcja dla wiecznie szukających drobiazgów po kieszeniach (gdzie ja to włożyłam?) oraz nie lubiących pasów biegowych – bo ocieraja, spadają, gniotą. Znakomity schowek na drobne, lecz istotne gadżety: kluczyk, kartę, banknot, kod parkrun.

 

 

10. Bonus: szlufki mocujące pasek pomiaru tętna (HR) do stanika. Stabilizuje drania, który lubi się obsuwać. Czy panowie dla tej korzyści zdecydują się stanik założyć? Pozostawiam z decyzją. Patent przydatny również w przemytnictwie.

 

Łukasz Klaś

3 thoughts on “X patentów dla biegaczy.

  1. Giżyński jest zwolennikiem wiązania raz, i potem wsuwania końcówek pod sznurówki. Też trzyma, a węzeł pracuje i kiedy trzeba nie uciska stopy.
    By banan szybciej dojrzał trzeba go oderwać z kiści i trzymać w folii.
    Nakładki warto związać dodatkową sznurowką przód z tyłem, by nie spadły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *