Wszyscy pobiegli do lasu.

Obserwowaliśmy ostatnio powtórnie dosyć nietypowe, biorąc pod uwagę uczestniczące w nim osoby, zjawisko. Wszyscy pobiegli do lasu.

Usatysfakcjonujmy miłośników dosłowności: nie wszyscy, rzecz jasna, lecz zdumiewająco duża liczba. Ponadto, wielu wybrało wersję mniej męczącą, potuptawszy do parku.

Zachwyt wzbudza fakt, iż aktywność ową podjęło sporo ludzi, niemających wcześniej ani z lasem, ni tym mniej z bieganiem, wiele wspólnego. Dlaczego zatem ruszyli swe cztery litery w przyrodę?

Bo jest kwarantanna, a na to pozwolili; podobno na skutek lobbingu kleszczy.

Trudno się z taką diagnozą nie zgodzić, lecz nasuwa się i inna, bodaj ważniejsza, przyczyna.

Bo zamknęli galerie handlowe.

Nie chcę przez to powiedzieć, iż każdy szorujący posadzki tych świątyń konsumpcji, robi źle. W końcu i święci ludzie zakupy czynią. Chodzi tutaj jednak bardziej o stan umysłu, zrozumiały chyba dla wszystkich: galerianizm nie wymaga objaśnień.

Co wynika z tego dla nas, regularnych biegaczy leśnych?

Przede wszystkim, choć krew się trochę burzy, wszyscy mają takie same prawo korzystać z dobrodziejstw borów i puszcz. Trzeba nam przeczekać i to – hm! – żywiąc nadzieję, iż sytuacja pozwoli galerie otworzyć. Na razie, a piszę to sam sprawdziwszy, w lasach kłębi się tłum.

Nie jest to dla przyrody dobra sytuacja. Mówią mądrzy, że las bez uszczerbku może przyjąć 20 osób na kilometr kwadratowy, z założeniem dobrego sprawowania: przede wszystkim bez hałasu i śmiecenia. Obecnie w wielu miejscach normę ową przekracza się wyraźnie. Czy czeka nas ponowne zamknięcie? Niczego nie można wykluczyć, lecz nie zanosi się na to. Musimy z obecną sytuacją żyć.

Na szerszą skalę nie możemy nic poradzić, warto zatem zacząć od siebie, dokładając małą cegiełkę do ładu wśród drzew.

Wspomniane powyżej dwie pryncypialne zasady są wydałoby się oczywiste. O ile śmiecenia każdy biegacz się wystrzega, to już z hałasowaniem już tak dobrze sprawy się nie mają. Wielu tuptaczy nie uważa głośnej rozmowy za coś szkodliwego. Ba, zdarzają się tacy, co i krzyknąć sobie lubią. Otóż nie. Może wydam się komuś radykalny, lecz w lesie powinno zachować się ciszę. Jesteśmy tu gośćmi i trzeba zachowywać się kulturalnie, a gospodarze nie lubią wrzawy. Przy okazji warto spełnić następny postulat: trenujmy pojedynczo. Zmniejsza to zamieszanie, a i wirusowo ciut bezpieczniej.

Spyta ktoś, dlaczegóż to my, na co dzień korzystający grzecznie z terenu, mamy aż tak świecić przykładem? Przede wszystkim: dla dobra natury. Dwa, jako mądrzejsi wskazujący drogę innym. A jak komuś mało, to przywalę z grubej etycznej rury Diogenesem: żyjemy w społeczeństwie,aby je poprawiać, a nie korzystać z jego wad.

Aby nie zagęszczać frekwencji, warto potuptać do lasu rzadziej: ot, raz w tygodniu i to niekoniecznie w weekend. Wytrzymajmy te parę tygodni, aż knajpiści i galerianie wrócą w swoje pielesze.

Poza tym: darz bór, siostry i bracia.

***

Łukasz Klaś

8 thoughts on “Wszyscy pobiegli do lasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *