Biegacze, morsujcie!

Morsy, biegajcie! Obydwie aktywności przynoszą wielkie korzyści zdrowiu, znakomicie ze sobą współgrając. Miło zauważyć, iż coraz więcej osób łączy zimne kąpiele z tuptaniem. Sezon za progiem stoi, przymrozkiem kusząc. Warto zanurzyć się w chłodne wody nie zwlekając, gdyż zima krótka się szykuje. Nie każdy mieszka blisko gór, gdzie potoki ziębią cały sezon.

***
Na temat dobroczynnego wpływu morsowania na zdrowie i regenerację napisano już wiele. Materiały można bez problemu znaleźć w internecie. Opiszę zatem moje, własne, skażone subiektywizmem i snobizmem odczucia. Jeśli kogoś zachęcę, ucieszę się.

Zacznę od biegania. Zawsze, kiedy zanurzam nogi i tyłek w lodowatej wodzie, po pierwszym, nieprzyjemnym uderzeniu parzącego chłodu, odczuwam ulgę. Taką namacalną, porównywalną z natychmiastowym zmniejszeniem bólu. Stan ten trwa także po wyjściu na suchy ląd. Podobny jest do rozluźnienia po dobrym rolowaniu i rozciąganiu. Moje mięśnie mówią wtedy wyraźnie: jest ok.

Na dłuższą metę działa to jeszcze lepiej. Od kiedy zacząłem morsić, nie złapałem żadnej poważniejszej kontuzji. To już trzy lata zeszło. Najdłużej z powodu urazu musiałem przerwać treningi na tydzień. Tyle, co nic. Powie ktoś: przypadek, szczęście. Być może. Niechże trwa. Skłaniałbym się ku kompromisowej tezie: stosowanie lodowatych kąpieli nie wyklucza kontuzji, lecz znacznie ogranicza ich ryzyko. Trzeba pamiętać o innych czynnikach zdrowia: właściwej intensywności treningów, śnie, diecie, rolowaniu. Wtedy kontuzje zredukujemy do minimum.

Podobnie wygląda sytuacja z wpływem na ogólny stan zdrowia. Szczególnie ciekawe jest tu oddziaływanie na odporność, w kontekście jesienno-zimowych grypek i przeziębień. Otóż zarówno bezpośrednio po, jak i efektem długotrwałym, morsowanie hartuje mnie doskonale. Zapomniałem o bólu gardła i kaszlu. Mżawki i przymrozki polubiłem. Może i – kto wie? – pomogło morsowanie względem covida? Na razie – odpukać – nie miałem najmniejszych objawów, a stykam się z wieloma ludźmi.

Warto zaznaczyć, że na razie kąpiele to takie łagodne chlupanki. Woda o temperaturze 9°C… Niemal plażowanie. 😉 Co nie znaczy, że nie warto się zanurzyć! Trzeba, choćby dla łagodnego wejścia w sezon. A woda się chłodzi. Będzie lepiej – czytaj: mroźniej.
Morsujcie.

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Biegacze, morsujcie!

  1. Łukasz zgadzam sie ze wszystkim co tu jest napisane, odkąd zaczęłam morsować trzeci rok już nie wiem co to przeziębienie, co prawda lekarz nie zalecał mi morsowania ze względu na astmę ale daję radę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *