Nudna baza.

Nadchodzi koniec lenistwa, zwanego – ku pokrzepieniu ducha – roztrenowaniem. Dawno nie używane buty coraz wymowniej w naszą stronę zerkają. Pora ruszyć grzeszne cielsko, zabierając się do treningów. Forma nie przybywa na pobożne życzenia. Zaczynamy zatem pierwszą część sezonowego cyklu, zwaną, bardzo trafnie, budowaniem bazy. Proces ów bywa – jak to w życiu – nudny czytaj dalej »

Lubię piątki.

W piątek zamknęli. W sobotę otwarli. W piątek otwarli. W piątek zamknęli. Rzeczywistość zafundowała mi taki sympatyczny kołowrotek. Blokada i odszlabanienie znienacka spotkało mnie w pracy i hobbystycznie. Obydwa przypadki łączy gotowość lokalna i decyzyjność centralna. Niepodziewanie, decyzją rządu zamknęli pływalnie. Zaczęliśmy się zastanawiać, co czeka nas zawodowo i jak długo potrwa drugi lockdown. Na czytaj dalej »

Ostatni szczyt.

Ostatki jesienne odprawiamy szurając… Po drodze mocno zaprzyjaźniamy się z pachołkami. Kończymy w tym roku pierwszą część biegowej Korony Himalajów. Pokonując biegiem piąteczkę, symbolicznie wspinamy się na Makalu. Potem cykl zapada w zimowy sen. Kolejne siedem gór zaatakujemy w 2021. Oby covidowe draństwo nie przeszkodziło. My już zgłaszamy gotowość. Przybyłych na siódmy bieg czekała niespodzianka czytaj dalej »

Teatr w strefie żółtej.

Szczęściem, nie zamknęli na cztery spusty, liczbę widzów tylko redukując. Dobre i to. Bez teatru kultura marnieje. Żaden film, nawet najlepszy, sztuki żywej nie zastąpi. Mogąc jeszcze czerpać z tej krynicy, wybraliśmy się do Och-Teatru na „Lily” – rzecz lżejszą, lecz nie do końca. Utrzymaną w konwencji angielskiego kryminału sztukę ogląda się świetnie. Dostajemy porcję czytaj dalej »

Lubię żółty.

Kolor jesiennych liści, strefy, zazdrości… parkrun wraca. Decyzją Globalnego Koordynatora możemy w Polsce znów biegać w sobotnie poranki; ludzki pan. Startujemy 17 października. Po siedmiu miesiącach przerwy ta mała społeczność z radością ruszy do parków i lasów. Kłopotów jednakże nie brakuje. Jak wygląda nowa rzeczywistość? Formalnie wszystko opisano w nudnym, urzędniczym i źle przetłumaczonym dokumencie. czytaj dalej »

Roztrenowanie.

Zróbmy mały post od biegania. Po sezonie należy się odpoczynek. Potrzebujemy go ze względu na zdrowie, to chyba każdy rozumie. Czując się młodo, o peselu nie zapominamy. Przerwa pomaga też wejść płynnie i spokojnie w następny cykl treningowy. Pozwoli nam podnieść poziom sportowy, dzięki startowi z niższego pułapu: ciało nasze nie jest ze stali. Odetchnie czytaj dalej »

Kwestia zupy.

Obejrzenie inscenizacji „Fatalisty” Tadeusza Słobodzianka wymaga pewnego wysiłku… Spragnionym sztuki Teatr Dramatyczny kazał wspiąć się na kilka wysokich pięter. Mała Scena gwarantuje wyższy poziom – ten i ten. Ochoczo wdrapaliśmy się nań, świętując symboliczny alians artyzmu z bieganiem. Po drodze odprawiliśmy covidowe rytuały, maskując lica, zachowując dystans i wrzucając podpisane oświadczenie do urny. W nagrodę czytaj dalej »

Dzięciołowanie.

W wielkim Lesie Bielańskim zebrali się biegacze, aby sztafetować. Czteroosobowe formacje walczyły w trzech kategoriach: damskiej, męskiej i mieszanej. Team Parszczyńskich wystawił dwie nadobne ekipy, biorąc do boju również Agnieszkę. Rolę Symbolu i trofeum zawodów pełni dzięcioł czarny, sympatyczne ptaszysko zamieszkujące teren zawodów i okolicę. Nie należy stąd wyciągać wniosków, iż ktoś sugeruje uczestnikom puknąć czytaj dalej »

Nudne oponki.

Pierwszy raz w życiu biegałem po torze wyścigowym. Ponieważ sporty motorowe, w moim osobistym rankingu, zajmują miejsce pod koniec piątej dziesiątki, gdzieś pomiędzy pchnięciem kowadłem a softballem, nie cierpiałem z tego powodu. Niemniej filozof wszystkiego powinien w życiu spróbować, zatem okazja zachęciła nas do wizyty w przybytku spalin i warkotu silników. A jeszcze organizatorzy kusili czytaj dalej »