Antymaraton.

Jeżeli wynik, który uzyskaliście nie rzucił wszystkich na twarz, trzeba się usprawiedliwić nieco.

 

1. Pogoda. No przecież! A jeśli jawiła się ideałem? Oj tam. Zawsze wiatr załatwi sprawę. Wiał w twarz. Kiedy było super bezwietrznie, to smog.

Mokro, zimno, ślisko, dupianie. 🙂

2. Kontuzja. Znakomite, nie obalenia! „Od  dwudziestego kilometra towarzyszył mi potworny ból w lewym udzie, tylko moja wewnętrzna zajebistość oraz szacunek wobec kibiców pozwoliły ukończyć bieg. Wieczorem mój fizjo głową pokręcił: jak to zrobiłeś twardzielu…”

3. Trasa. Podbiegi, zbiegi, zakręty, zwężenia, kostka, roboty drogowe, dziury, za długa o 309 metrów, źle oznaczona. Do wyboru.

4. Kłopoty żołądkowe. Oczywiście potężny ból, wizyty w toju, fatalne izo na punktach. Ważne: a przecież dietę trzymam idealną, słodzik z Wysp Cukrowych a sól z Wysp Żupnych sprowadzam za ciężkie pieniądze, chlip.

Tu niestety często rozgrywa się bieg, ach.

5. Katastrofy życiowe w dniach poprzedzających: choroby, szef, pies, gaz, kot, prąd, dzieci, tchórzofretka, były, obecny, przyszły, zamek u drzwi. Teściowa w rezerwie.

6. Sprzęt: sprawdźcie, co jest trochę sfatygowane po maratonie i jazda: nieznośny ból, ucisk, ocieranie, zsuwanie. Pamiętajcie, że nawet w wersji lajt macie na sobie sporo: buty, skarpety, spodenki, zegarek, koszulkę. Majtki, stanik i pasek HR zawsze można dodać, bo nikt nie udowodni, że nie było.

7.Trening. Tu uwaga: jeśli trąbiliście od miesiąca, że to wasz docelowy start, trzeba delikatnie. „Biorąc pod uwagę warunki, rozsądek zwyciężył… I wyszła fajna jednostka w drugim zakresie.”

8. Pomoc innemu biegaczowi. Koniecznie przed połową dystansu. Kiedy na trasie maratończycy tworzą gęstwinę, gdzie łatwo umiejscowić zdarzenie. Uratowaliście życie, a potem trzeba było nadrabiać, ile się da.

9. Spóźnienie – transport. Samochód wysiadł i w pośpiechu, nie było czasu nawet żeli wziąć. Zdążyliście w ostatniej chwili.

Opisując barwnie biegowe przygody nie należy przesadzać.😀

10. Tajemnica. „Pół godziny przed startem dotarła do mnie informacja, wobec której czas maratonu stał się nieważny. Cud, że jest taki.” Przy okazji wzbudzacie zainteresowanie, mając mniej więcej tydzień na wymyślenie ciekawej historii. A jak nic już wam do głowy nie przychodzi, możecie zwrócić się do kogoś z wyobraźnią. Podobno są tacy, co ciekawe blogi piszą.

 

Łukasz Klaś

9 thoughts on “Antymaraton.

  1. Po prostu szukanie wymówki potwierdza nasze … lenistwo, lecz czasami naszą … ambicję 🙂 Dwie skrajności, a jednak coś w tym jest 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *