Piąta piątka.

Imprezy się odwołują, wirtualizują i o kasę kłócą, z niepokojem wyglądając obcinania obostrzeń na biegowym horyzoncie. Tymczasem cykl Korona Himalajów i Karakorum nie zwalnia tempa. Piątka! Już piąty start za nami. Tym razem uczestnicy, ścigając się, zdobyli symbolicznie Gaszerbrum II. Niestety, nie mogłem się stawić. Praca wzięła górę. Służba nie drużba, dolą ratownika stróżować na czytaj dalej »

Wspinacze faleniccy.

Jakoże z powodów epipaniki ciężar zawodów przeniósł się w górskie ostępy, zapraszamy i my na nieco bardziej pochyłe tuptanie. Legendarne falenickie wydmy pozwolą solidnie się zmęczyć, przygotowując kondycję na poważniejsze starty. Tutejsze sosny szumią o setkach biegaczy, wykuwających moc u ich stóp. Warszawa niewiele ma w sobie stromości, zatem takiej okazji warto nie przepuścić. Dobra czytaj dalej »

Gorące bieżnowanie.

Przybyliśmy na drugi miting Warsaw Track Cup, choć gorąc trzyma i na Pradze. Tym razem Aga stanęła w szranki trzykilometrowe, a ja zadowoliłem się połowę krótszym dystansem. Powoli tartan staje się podstawą naszych startów. Któż by pomyślał, iż tak zaskutkuje covidowa plaga? Walczymy zatem, kręcąc się wkoło i pocieszając lekkością: podbiegów nie ma. Przynajmniej w czytaj dalej »

300.

Stało się – prawodzierżcy ogłosili kolejne rozluźnienie zasad epi-barier. Już trzystu biegaczy może oficjalnie udział w zawodach wziąć. I obsługę liczą osobno, zatem wykonano krok wprzód nienajgorszy. Cieszymy się, marudząc pod nosem z cicha: spodziewano się więcej. Nadzieja jednak nie pomogła tak mocno. Wszyscy zastanawiają się, jak będą wyglądały planowane na jesień biegi masowe. Wygląda czytaj dalej »

W Butelkowni.

Aby odmrozić się kinowo, podążamy do Konesera, celując w letni seans. Niepewność burzowa przenosi nas jednak pod dach, do wzorowo zabezpieczonej przed wirusem rzeczywistości. W maseczkach, zdezynfekowawszy ręce (pilnują), rozsiadamy się w dystansie społecznym. Chłoniemy sam nastrój oczekiwania i nie narzekamy: wszak wstęp wolny, kultura za friko. Zresztą, przemycie dłoni spirytusem na terenie fabryki wódek czytaj dalej »

Z wywalonym jęzorem.

Lubię poniedziałki, kiedy chłodnym rankiem można wspomnieć skwar weekendu. Kiedy dyszeliśmy jak pieski…🙂 Wybraliśmy się na Szczęśliwą 7 Mokotowską, aby na nietypowym dystansie przegnać nudę piątek. Powitało nas miłe ciepło, stopniowo zmieniające się w duży upał, który tuż przed startem ukonstytuował się w cholerny, nie do wytrzymania skwar. Powietrze drgało z gorąca nad siekierkowskimi alejkami. czytaj dalej »

Uwagi biegacza u wagi.

-Jaką masz wagę startową? – Zapytała mnie pewna biegaczka, ultraska, dietetyczka, fit i w ogóle. -Taką samą, jak i metową – odpowiedziałem grzecznie, z atencją należną damom. -To znaczy? -Kwadratową, w pięknym, różowym kolorze, z tradycyjną wskazówką miast wyświetlacza. Obraziła się. Normalnie strzeliła focha, a jak powszechnie wiadomo, niewiasty mają tę czynność opanowaną do perfekcji. czytaj dalej »

Zapraszamy na longa.

Przyjdźcie i biegajcie z nami w Kampinosie! W puszczy jest tak pięknie, że grzechem to marnować. Truchtanie po miękkich, leśnych ścieżkach każdemu wyjdzie na zdrowie. Świeże powietrze i dobrą atmosferę gwarantujemy, a i pogoda zapowiada się łaskawie. Zapraszamy. Startujemy w niedzielę, 19 lipca, o godzinie 9.00. Miejsce zbiórki to parking na skraju Kampinoskiego Parku Narodowego, czytaj dalej »

Cały ten Kampinos.

Lubię poniedziałki, owiane wspomnieniem minionego weekendu, jeślić ten – ciekawie się potoczył… Niedzielny poranek nęci słoneczną (z barankami) pogodą; wyburzowawszy się onegdaj, aura aktywnym sprzyja. Dalejże w puszczę! Kampinos wabi bliskością, a początkiem wakacji dojazd zapowiada się bezkorkowy. Pierwsze, co spotykamy, to korek. Wzdychamy zrezygnowani, zastanawiając się, czy wszyscy ci ludzie podążają tam, gdzie my. czytaj dalej »

Zwycięstwo z cienia.

Z cienia – wielkiej i groźnej góry Nanga Parbat. Pobiegliśmy w kolejnych zawodach cyklu Korona Himalajów i Karakorum; dla uczczenia himalaistów. Niektórzy, walcząc na jej stokach, zostali na zawsze w śniegu i lodzie. Ale walczyli. Walczyliśmy i my. Z cienia wirusa, który – mamy mocną nadzieję – odchodzi już za horyzont. Środowy start odbył się czytaj dalej »