Wygrana kraśna.

Piękna nazwa – Kraśnik. Lokalizacja ta spodoba się bywalcom stadionowym. Pokonując cały dystans, okrążamy pięć razy park i finiszujemy prostą do wnętrza. Stamtąd też się startuje; zgubić kierunku niepodobna, pamiętawszy tylko o przeciwności cyrkulacji względem ruchów wskazówek zegara. Zresztą trasę oznaczyli gospodarze dokładnie, co wraz z wielką gościnnością na plus im zapisujemy. Brawo. Kraśnik to czytaj dalej »

Na przełaj.

Grudzień oznacza dla wielu biegaczy okres roztrenowania, kojarząc się z błogim lenistwem i nabieraniem apetytu na kolejny sezon. Potem wchodzimy w czas lekkich wybiegań, budujących bazę pod intensywniejsze treningi. Ta część naszego planu stanowi doskonałą okazję do częstszego zaglądnięcia w teren. Zostawiając (chwilowo!) asfalt odłogiem, podepczmy trochę leśnych i polnych ścieżek, ciesząc się ich dobrodziejstwami. czytaj dalej »

Faraon z Nowego Jorku.

Wybraliśmy się na teatr do kina… A może na kino do teatru? Stricte, ekran X muzy zawieszono nad deskami sceny, widzów do przybytku Studio zapraszając. Ceny biletów kształtują raczej przedziały teatralne, lecz na co dzień zupełnie marne szanse na Metropolitan Opera mamy. Idziemy zatem: transmisja w teatrze na ekranie kinowym a oglądniemy i wysłuchamy opery. czytaj dalej »

Na początek grudnia.

Kolejny raz z całą przyjemnością zapraszamy wszystkich chętnych na delikatne wybieganie. Znowu spotkamy się na Młocinach – w uroczym parku przylegającym bezpośrednio do wiślanego łęgu. Każdy trening niesie jednak ze sobą coś nowego, przynosząc nowe wrażenia, ludzi, trasy… A i sama przyroda zmienia swe oblicze. Niedzielnym spotkaniem wkroczymy niejako symbolicznie w zimowe bieganie, napoczynając grudzień, czytaj dalej »

Zagubione dusze na baletach.

Otrzymaliśmy balet w trzech osobnych częściach, powiązanych ze sobą raczej luźno. Choreografowie pokazali krótkie i treściwe układy, trzymające uwagę widza w napięciu. Tanecznie rzecz każdą rozegrano znakomicie; same nazwiska o tym świadczą. Artyści na scenie zaprezentowali wyborną formę, znajdując balans pomiędzy techniczną maestrią, a emocjonalną ekspresją. Ekstraklasa. Oczywiście muzyki Strawińskiego uzasadniać nie trzeba, lecz wykonanie czytaj dalej »

parkrun Iława.

Piękniej położoną miejscowość trudno sobie wyobrazić – u wrót króla polskich akwenów: Jezioraka. Na mapie rysuje się to fantastycznie, jako korzeń wielkiego drzewa, utworzonego przez odnogi, zatoki i wyspy. Trzeba koniecznie na własne gały zobaczyć. Szerokie, ale i kręte wody przed nami leżą. Łopot żagli i krzyk mew wtóruje chlupotowi fal. 🙂 Miasto szczyci się czytaj dalej »

I stanie się beton.

Wszędy ostatnio przyrodniczo cenne ścieżki biegowe cywilizacja atakuje, na zieleń dybiąc. Na Młocinach drogę utwardzają, zgoła na sąsiedztwo rezerwatu nie bacząc. Bywalcy warszawskiego odcinka City Trail wiedzą, o co chodzi. Teraz doszły mnie słuchy o zakus czyniony względem terenu wyjątkowo dla mnie cennego. Chcą go pobetonować. Wał. Interesująca mnie konstrukcja przeciwpowodziowa flankuje prawy brzeg Wisły czytaj dalej »

Zielono.

Pojechaliśmy poznańskim traktem, prosto jak strzelił, zgoła na trudności nie zważając. (Przeklęte niechaj będą wielkopolskie bramki! Zdziercy.) Tutaj pola szerokie horyzonty wypuszczają, kraj rozlegle otwiera ramiona, zapraszając przyjezdnych. Szaro już omalowały pory roku krajobraz, osmętnicą mgłami go barwiąc. My – na przekór – wybujałości, smaków witalnych i młodego wina zapragnąwszy, ku polskiej stolicy tego trunku czytaj dalej »

parkrun Zielona Góra.

Do przyjazdu zachęca sama nazwa, miło w uchu Nudnych Piątków zielonością dźwięcząc. Kolor ten wkrótce jeszcze istotniejszy się stanie. Lokalizacja obiecuje też kontakt z przyrodą, co zawsze się ceni. A jeszcze Iza, koleżanka z klubu, korzenie tu zapuszcza i zachwala, zaprasza, agituje… Dalejże, sprawdźmy te grinbergowskie szurowiska! Przebieramy nogami, okolicę podziwiając. Las, las! Wszędzie drzewa, czytaj dalej »