Wody lanie.

Ten poniedziałek lubię szczególnie, uczuciem zarezerwowanym dla czynności, które przychodzą nam łatwo i przyjemnie. W laniu wody czuję się znakomicie, ku rozpaczy rzesz czytelników. Pisanie nieuzasadnionych rozwlekłości, rozstrzyganie nikogo nie interesujących, akademickich kwestii, lubieżne pławienie się w bajorkach przemądrzale brzmiących słówek – to moja domena. Śmigus-dyngus, użyczając pięknego określenia na literackie przynudzania, stawia mnie w […]

Łamiemy „20” na Biegu SGH. Zając Łukasz zaprasza!

Już 28 kwietnia startujemy w Biegu SGH – nienudnej i jakże szybkiej piątce. W tym roku mam zaszczyt – i przyjemność! – poprowadzić grupę chcących przekroczyć magiczną granicę dwudziestu minut na dystansie 5 km. Tuptanie w roli zająca (pacemakera) należy do moich ulubionych zajęć, nieodmiennie przynosząc satysfakcję i radość z pomocy udzielanej łowcom życiówek. Trasa […]

Zwierzę.

Wielkanoc kojarzy się z zoologią; albowiem zajączek, kurczaczek, baranek pod nos się pchają. I kaczuszka też. Witalne to święta, buchające wiosną, obfitością, naturą. A człowiek, wszak morza pychy wypiwszy, przecież od prawdy naukowej nie umknie: ssakiem jest i tyle. Dotyczy również biegaczy! Biorąc pod uwagę najistotniejsze atrybuty dla szuraczy, zadaję nieco żartobliwą zagadkę: jakie jest […]

Zaszłość nr 40.

Wpis sprzed roku, na prośbę – jeszcze nie z bloga. 🙂 Lubię poniedziałki… …papierowo godnym jest tydzień zacząć. Dłubanina, próbująca grzebać w istni naszych ludzkich bied i porywów ducha, zwana literaturą, z papierem się kojarzy. Trwa era (erka, warkną konserwy, ja z nimi) komputerowa; nie zaprzeczając, jednak za lubym szelestem kart książki czy gazety się […]

Piąte jest fajne.

Po weekendowym starcie, ochłonąwszy, spokojniej patrzę na zyski i straty. Dwa dni potrafią uporządkować perspektywę. Miast podnosić głos, unoszę brew. ☺ Do tych zawodów zapisaliśmy się z Agnieszką kilka miesięcy temu: Turtul Trail, 28 kilometrów przełajem i 400 metrów w górę – zatem i 400 w dół. Nielekko. Tydzień wcześniej badaliśmy trasę rekonesansem, opisując wrażenia […]

Główny start sezonu.

Zaprawdę, powiadam Wam: ci, którzy nie wyznaczyli sobie głównego biegu roku, szczęśliwi przez trzysta sześćdziesiąt pięć dni będą, w spokoju ducha błogosławionym człapaniem się ciesząc. Tako rzecze mędrzec, świątobliwie dni swoje w pustelni na zboczach Monte Piontki przeżywający. Prawda bije ze słów jego. Zacnym procederem znajdujemy jasne zdefiniowanie kalendarza startów, pomagające trwać nam w reżimku […]