Oda do pączka.

Pączku. Tłuściochu! Słodziaku! Kusicielu. Spaślaku, nędzniku, morderco. Mendo. Wężu. Dzióbeczku! Kochanku, lukierku, skarbeczku. Przysmaczku. Rozkoszniaku. Znów nadeszłeś, przyturlałeś się z niezdrowej, cholesterolowej kąpieli… Wszystkie postanowienia niweczysz, najświętsze przysięgi za nic masz, druzgotasz z siłą walca i wdziękiem Walkirii. Ot, człeczyna dumnie o charakterze nuci pod nosem, hartem ducha się upaja, z nadzieją w przyszłość spoglądając, czytaj dalej »

Sennik.

Ian Wallace, brytyjski psycholog, zabiera nas w podróż do krainy niejawy. „100 snów które wszyscy mamy i co one znaczą” próbuje pomóc poznać nam stan, trwający przez trzecią część naszego życia… Zaczyna się od bardzo merytorycznego opisu zjawiska od strony biologicznej. W części głównej opisano sto najczęściej pojawiających się schematów snów, na przykład ucieczka, spadanie, czytaj dalej »

Zimę sumuj, wiosnę szturmuj.

Przychodzi do nas, posępne jesienne pluchy bielą szroniąc. Przynosi miły chłód, cudne krajobrazy śnieżne, sypiąc płatkami delikatnymi na ziemskie szarości. Lśniącym lodem skuwa bagna i moczary, gładką taflą ich mętności wiążąc. Mrozem zarazki wybija i inne bydlęctwa. Zima… Piękna i dobra pani, a wszyscy huzia narzekają i następczyni wyglądają. Tak ludzka wdzięczność się objawia. Jeszcze czytaj dalej »

Burza.

Szekspir w marmurach Narodowego oznacza obecność obowiązkową. Z przyjemnością. Lecz wzniośle i ekskluzywnie poczuliśmy się tylko w holu. Na sali Bogusławskiego usadzono nas w niewygodnych krzesełkach, nieomal na scenie; twarzą w twarz z aktorami kazano podziwiać spektakl trafnie określony jako postszekspirowski. Chwilami sir Williama trzeba było ze świecą szukać. Otrzymaliśmy namiastkę Burzy, przetykanej musicalowymi tańcami czytaj dalej »

Wiosenna dieta biegacza.

  Mam kolegę, biegającego na poziomie wysokim. On sam skromnie określa się mianem perfekcjonisty, planując i realizując sportowe cele z żelazną konsekwencją logistycznego mózgu. Mówią: prawdziwy wymiatacz. Taki znajomy to bezcenny skarb, pomagający radą w chwilach zwątpienia, na obszarach moich niepewności i dyletantyzmów. Kiedyś z nim wygrałem. Czyham za metą ze złośliwością emocjonalnego karła. – czytaj dalej »

Na pewnym cieplutkim dachu.

W Narodowym na Wierzbowej Gajos gra! No, to trzeba iść, gdyż niegdysiejszy Janek Kos pełni na ojczyźnianych deskach etat instytucji. Wielu powie: zasłużenie. Jesteśmy skłonni zgodzić się z tym twierdzeniem, podpierając się skonsumowanym właśnie spektaklem. „Kotkę” otrzymujemy mocną, agresywną, pikantną, momentami wręcz wulgarną. Odnajdują się w tej konwencji Edyta Olszówka i Ewa Wiśniewska świetnie, a czytaj dalej »

Raz czy dwa.

Minęły Walentynki; naparłszy na nas ze wszystkich stron, nie pozostawiły – nawet najbardziej zakręconym – możliwości usprawiedliwienia, że nie zauważyli. Lecz dużo mniejszym echem dźwięczy doba następna, a ważne to święto – Dzień Singla. Co prawda, do miana tego pretenduje też inna data: jedenastego listopada. Brzmi bardzo logicznie, gdyż cztery jedynki w jednym (🙂) szeregu czytaj dalej »

Nienudny parkrun Grudziądz.

Walentynkowo biegaliśmy w Grudziądzu, na trasie pięknie określonej przez Agnieszkę jako lasrun🙂. Wspaniałym bowiem borem dystans prowadził, a że pogoda dopisała komfortem, szurało się lekko, przyjemnie i radośnie. Okoliczności pokazały, jak pojemną inicjatywą stał się parkrun. Tym razem przeżywaliśmy sympatyczność walentynkową, chwilę zadumy i ciszy na wspomnienie premiera Olszewskiego, dobroczynne zabawy z psiakami schroniskowymi (prawdziwa, czytaj dalej »