Minimalizm.

Wpadła mi w łapska książka „Minimalizm po polsku – czyli jak uczynić życie prostszym” Anny Mulerczyk-Meyer. Łup cenny, bo do zwrotu, zatem przeczytana pilnie i żwawo, co zresztą gładko przyszło: pozycja to niezadługa. Dziełko napisane całkiem zgrabnie, zwłaszcza fragmenty odwołujące się do praktyki. Część quasi-filozoficzna śmiało może być pominiętą: udając się po mądrość do Dominikanów czytaj dalej »

Koniec.

Często ciekawsze rzeczy dzieją się na końcu stawki. Ostatni nie zawsze oznacza przegrany. Ceńmy zwycięzców, lecz pamiętajmy i o maruderach. Oni także mają swoją opowieść. Zacznijmy o końcu od kolarstwa, aby stopniowo zmieniając dyscypliny, mocno biegowo zafiniszować. Zasadniczo pedałowania nie hołubimy, gdyż triathlonem zajeżdża a ten, wiadomo: porządnych ludzi nam zabiera. Czyńmy jednak wyjąteczek, przejechawszy czytaj dalej »