Uczciwość biegaczy.

Znajdujemy się w budynku LIM; Warszawa, to ten mieszczący hotel Marriott i pod taką nazwą kojarzony. Siedzę z listą obecności i wzrokiem popycham wskazówki zegara, podczas gdy zdrowe stado świrów wylewa poty na klatce schodowej, zasuwając czterdzieści dwa piętra do góry, jeszcze i jeszcze. Zwykły trening grupy Biegamy po Schodach, przy czym frekwencja letnia, ziewająca. […]

Łokciem wsparte poniedziałki lubię…

Albowiem… to bardzo ważna część ciała. Zbyt często niedoceniana przez okrutny świat, zadowalający się stereotypami, ot: głowa (omnibusy), serce (zakochani romantycznie, oni istnieją), nogi (biegacze), dupa (wszyscy). Ale łokieć jakiśtam? I oglądnąć go niewygodnie (sprawdźcie), i estetyka, powiedzmy, niespecjalnie ponętna. Zrogowaciała skóra oblekająca wyrostek (fuj) dziobiasty (mdło, że wywijasy od dwunastnicy po wątrobę). Jakże takie […]

W górę i w dół.

Biegowo. Nie da się całe życie po płaskim. Chociażby dla urozmaicenia czasem wbiegamy w pofałdowany teren, mając świadomość, iż kiedyś się przyda. Ileż to razy spotykamy przyjemny podbieg na trasie reklamowanej przez organizatorów jako szybsza od F1 i bardziej płaska niż tafla kałuży. A jakże miło uczynić przyjaciołom przysługę, zapewniając o braku chociażby symbolicznej wzgórzowatości. […]

Lubię poniedziałki…

…za kierownicą. Trwam na tym świecie jako fanatyczny nieposiadacz samochodu, utrzymując, iż dobrze mi z tym. Niemniej nie mieć autka to jedno (dobrze?), a nie umieć jeździć drugie (źle!). W związku z tym, zdając sobie sprawę z ryzyka, postanowiłem odświeżyć umiejętności motoryzacyjne. O dziwo, moi najbliżsi podchodzą do tematu z życzliwym entuzjazmem, w związku z […]

Perseidy.

Lubię nudę na urlopie, kiedy bez cienia wątpliwości nic się nie musi. Dodajmy miejsce akcji: bieszczadzki odludź, potęgujący wyborny nastrój. Bieganie, chodzenie po górach. I jagódka na torcie: deszcz meteorów na niebiosach, wśród ciszy połonin; to czyni nam już namiastkę raju. Na Perseusza, dla takich chwil warto nie dorastać. Ten gość, to w ogóle ma […]

Siku.

Jakaż to znana i prozaiczna czynność widnieje w tytule! No wręcz nie uchodzi. Czyżby? W czasie startu niejedno uchodzi. Nie wyalienują nas z towarzystwa za skok w bok za krzaczek chyłkiem. Bo każdy to musi. I papież, i ciura. I Ty i ja. Już z nominalistyką rodzi się kłopot. Brakuje wygodnego i neutralnego określenia. Używam […]