IV faza.

Czas przepatrzeć buty! Sezon startowy zbliża się wielkimi krokami; przynajmniej mamy taką nadzieję. Odkładając troski o sprawy nie mieszczące się w naszych wpływach, lepiej zająć się strefami możliwymi do poprawy. Ja zaczynam czwartą część makrocyklu treningowego. To ostatni odcinek – zatem najważniejszy. Powoli całość zmierza ku celom: wyścigom z innymi biegaczami i walce o życiówki. czytaj dalej »

Pączkowy sprawdzian na trójkę.

Mocna ekipa, grupa treningowa Team Parszczyńskich, zaplanowała atrakcyjny sprawdzian – trzy kilometry w Parku Młocińskim. Trasa ma charakter łatwego przełaju, prowadząc duktem szerokim i płaskim. Świetnie się to wpisało w mój makrocykl treningowy. Dodatkowym bodźcem stał się pączkowy charakter imprezy. Ustawiłem plan tygodnia, wpisując weń imprezę w niedzielny poranek. 🍀🍀🍀 Lubię pączki i wcale się czytaj dalej »

Człowieku, skipuj!

Skipy! Biegaczu, to ćwiczenie dla ciebie; innym sportowcom też się przyda. Energiczne przebieranie nogami nie powinno się nudzić. Wypracujemy dzięki nim dwie kwestie: siłę i technikę. Otrzymujemy połączenie idealne. Poszukujący mocy, udajcie się do tej krainy! Coraz większą wagę w treningu długich dystansów przykłada się do siły biegowej. Opisywane ćwiczenia stanowią idealne przykład jej kształtowania. czytaj dalej »

Życie jak mecz.

Porządkując półkę zatytułowaną „oczekujące” natknąłem się na kolejną biografię sportowca. Złośliwy los mnie prześladuje, mszcząc się za nazywanie takich książek nie-literaturą. A tutaj jeszcze spotykam kolejną pozycję z dyscypliny, uważaną nawet na AWF za vulgaris… Tym razem przeczytałem owo znalezisko z przyjemnością. Włodzimierz Lubański to pan piłkarz – gentleman na boisku i poza nim. A czytaj dalej »

Biegiem ku pamięci Marka.

Odszedł Marek Maldis, wspaniały człowiek, biegacz i dziennikarz. Popularyzował sport w życiu i na antenie. Sam startował nie na żarty: ile znacie osób, które ukończyły Antarctica Marathon? On uczynił to w wieku siedemdziesięciu lat. Jako jeden z pierwszych rozwijał naszą dyscyplinę w Warszawie. Nierozłącznie związał się z wszystkimi aktywnymi na Kępie Potockiej. Był ważną postacią czytaj dalej »

Biegiem! Everest Warszawski.

Wystartowaliśmy! Oczywiście (🙂) pobiegliśmy tylko treningowo, aby nie burzyć równowagi obostrzeniowej. Bezpieczeństwo w górach i na nizinach pozostaje priorytetem rozsądnych, drażniąc niecierpliwych. Ci drudzy mieli zatem okazję w zgniłym kompromisie poćwiczyć, dokładając element rywalizacji. Impreza Everest Warszawski służyła zbiórce środków na pomoc ubogim mieszkańcom Nepalu. Pięknie współgrała z rocznicą zimowego zdobycia najwyższej góry świata przez czytaj dalej »

Gotowi? Start!

Wiosna idzie, wszyscy mocno trenujemy, startów wyglądając. Powie ktoś, iż próżne nadzieje. Ufajmy! Najgorsze dziadostwo przecież wreszcie odejdzie. Nie zaszkodzi sobie zatem poukładać, co biegaczowi do dobrych wyników potrzebne. W innych dziedzinach też się sprawdzi. W wielu obszarach, tuptanie spotyka te same kwestie, przynoszone codziennie przez życie. Zatem i narzędzia podobne można stosować. I rozglądać czytaj dalej »

Lubo na Luboniu.

Zachęceni zdobyciem srogiej pani Babiej Góry, postanawiamy ruszyć w Beskidy biegiem, na lekko. Nasz wybór pada na Luboń Wielki, patrzący z wysokości jednym okiem na Rabkę-Zdrój, drugim na Mszanę Dolną. Z Krakowa można dojechać w godzinę, a góra przekracza honorowe 1000 m npm. Drogowcy spisali się nieźle (wycieczka 7 II) co pozwala nam zacumować na czytaj dalej »

Na Babiej w szortach.

Pobytując w Krakowie, wykorzystujemy okazję na górskie eskapady. Z racji dogodnego dojazdu i honorności wszechbeskidzkiej, atakujemy Jej Wysokość Królową. Babia Góra stanowi zimą cel dość ambitny, choć wiele zależy od pogody. Dla nas okazała się łaskawą; może dlatego, że potencjalnych niebezpieczeństw nie lekceważąc, przygotowaliśmy się starannie. Przeczytajcie i nabierzcie apetytu, albowiem, po stokroć, warto! 🍀🍀🍀 czytaj dalej »

Trzecia faza.

Zaczynam trzecią część przedsezonowych przygotowań. Pierwsza – to „robienie bazy”, czyli niezbyt szybkie bieganie i ogólnorozwojówka. Drugą wypełniły głównie rytmy, budujące szybkość. Pora na wytrzymałość, którą wykuwa się w ogniu temp progowych i przede wszystkim – interwałów. Nadchodzą zatem najcięższe dni. Do boju! Podchodzę do tego okresu z dużym optymizmem, czując, iż wszystko idzie dobrze. czytaj dalej »