Bociek.

Na zdjęciu tytułowym widzimy dwa zjawiska, wywołujące wzruszenie i uśmiech minionych dni. Oczywiście, reakcja taka wynika po części z miejsca akcji: krwiożerczego, industrialnego, zabetonowywanego krok po kroku miasta Warszawa. Gramy tutaj na głębokim peryferium, gdyż granica stołeczności przebiega – dosłownie – o rzut kamieniem; niemniej administracyjnie ten ptak na słupie zasiedla stolicę. Podobne landszafty zapewne czytaj dalej »

Spod zamarzniętych powiek.

Postać Adama Bieleckiego nierozerwalnie związana jest z historią polskiego i światowego himalaizmu ostatnich lat, szczególnie z zimowymi wejściami na ośmiotysięczniki. Odkurzona po latach „sztuka cierpienia” przyniosła triumfy, porażki i kontrowersje. W środku tych wydarzeń znajduje się autor. Książka stanowi fascynującą opowieść o tych wydarzeniach, stanowiąc jednocześnie swoistą spowiedź alpinisty. Dowiadujemy się o jego spojrzeniu na czytaj dalej »

Onkobieg.

Cel jest tak szlachetny, że uzasadniać namawiania nie trzeba. Pomóżmy ciężko chorym. Impreza się odbędzie, acz w wersji wirtualnej – indywidualnego biegu każdego uczestnika. W niedzielę, 13 września, w godzinach 7.00-13.00 wystarczy zarejestrować swoją aktywność, trwającą do sześćdziesięciu minut, a za każdy kilometr popłyną pieniążki od sponsorów dla chorych. Może dzięki tej formule wydarzenie poszerzy czytaj dalej »

Ostatni dzwonek.

Wakacje wzięły i przyszły. Rok, przekręciwszy się przesileniem letnim na drugi bok, wysyła nam sygnał wyraźnie. Kasztany przekwitły, czereśnie tanieją. W szkołach zabrzmiał długo oczekiwany końcowy brzęczyk, zawsze miły uczniowskiemu – i nauczycielskiemu – uchu. Tego żadne obostrzenia nie zmienią. Mamy kanikułę. Trzeba się przygotować na sezon plażowy. Do roboty! Ciało zmuszamy do wysiłku; stęknąwszy czytaj dalej »

Celem jest szczyt.

Peter Habeler, wspomagany piórem Karin Steinbach, zabiera nas w świat swoich gór. Autor tworzył historię alpinizmu, zaczynając jako skromny przewodnik w Zillertal, kończąc w przełomowych ekspedycjach Himalajskich. To on wspiął się na Everest z Reinholdem Messnerem nie używając tlenu. W książce opowiada o swoim przeżywaniu gór, refleksyjnie opiniując zmiany w trendach światowej wspinaczki na przestrzeni czytaj dalej »

Brak kontuzji.

Kilka osób pytało mnie ostatnio, jak unikam kontuzji, trenując i startując z dużą intensywnością. Miła kwestia! Usiadłem i zrobiłem przyjemny rachunek sumienia. W rezultacie otrzymałem krótką listę, którą prezentuję poniżej. Może komuś się przyda. *Dostosowuję intensywność biegania do możliwości i wieku. *Morsuję. Da się i w lecie, trzeba tylko znaleźć górski potok (ew. banię na czytaj dalej »

Rozterki maratończyka.

Na 27 września roku pańskiego bieżącego zaplanowano Maraton Warszawski. Edycja mieni się specjalną, gdyż jako czterdziesta druga z kolei naturalnie nawiązuje do liczby kilometrów królewskiego dystansu. Czasy obostrzeń i poluzowań stawiają jednakże wiele rzeczy pod znakiem zapytania. Biegacze w niepewności żyją. A do takiej imprezy przygotowania muszą być poważne; dla wielu to start sezonu. Stąd czytaj dalej »

Dżungla.

Upały wywołują w nas pragnienie cienia, kierując nasze spojrzenia w stronę lasu. Pod liściastymi koronami spodziewamy się znaleźć wytchnienie od żaru i spiekoty otwartych przestrzeni. Jednakże często miast kojącego chłodu, między drzewami spotykamy parność i duchotę. Miejsce przewiewnych borów i dąbrów przejęła dżungla. To, co kiedyś znaliśmy jako egzotyczne tropiki z książek, mamy zaraz za czytaj dalej »

Tartanowanie.

Rozpoczęliśmy sezon na bieżni, startując w mitingu Warsaw Track Cup na stadionie Orła. Rzeczywistość post-epi okazała się tu podobna do innych okoliczności. Organizatorzy zastosowali trochę obostrzeń, mniej lub bardziej racjonalnych; niewiele się zmieniło w stosunku do poprzednich edycji. Przeżyliśmy spokojnie, tak jak w innych dziedzinach. Naród się przyzwyczaja i wszystko idzie sprawnie, tylko czasem z czytaj dalej »

Nawrotka.

Bieganie jest proste, lecz zdążają się trasy, wymgające zawrócenia o 180*. Ten niezbyt lubiany manewr często pokonujemy w niewłaściwy sposób, tracąc siły i rytm. Nie ma problemu, jeśli organizatorzy zadbają o wygodę zawodników, wytyczając wygodny, szeroki i równomiernie zakrzywiony luk. Tutaj omówię sytuację mniej komfortową, zmuszającą do zawrócenia w miejscu, najczęściej wyznaczonym przez pachołek. Zdaję czytaj dalej »